Japonia spod kwitnącej wiśni

Krzysztof Muskalski - Japonia spod kwitnącej wiśni

maj – sierpień 2015

Autorska Galeria Fotografii „Czas Podróży”

Częstochowa, ul. Piłsudskiego 19

W obrzędach religijnych Japończyków w VIII wieku w okresie Nara pojawił się zwyczaj czczenia bóstw ukrytych w drzewach. Zwyczaj ten zaadoptowały japońskie elity dworskie jako hana no en „ucztę kwiatową”, który przetrwał do dziś jako hanami. Ucztę tą szczególnie upodobał sobie cesarz Saga, urządzając w ogrodach swego pałacu w Kioto pełnych kwitnących drzew przyjęcia, na których łączył picie sake z podziwianiem piękna kwiatów. Początkowo Japończycy podziwiali kwiaty moreli japońskiej (prunus mume), a dopiero z czasem, w okresie Heian, wiśni – sakury. Drzewa japońskiej wiśni są rośliną ozdobną, nie owocują. Ich kwiaty rozwijają się w ciągu kilku dni by po tygodniu rozsypać się po okolicy. Te kilka dni przypadających zwykle na przełom marca i kwietnia staje się bodaj najważniejszym czasem w życiu chyba każdego Japończyka i tym samym całej Japonii. Jest to czas sakury, czas kwitnienia wiśni, czas wyczekiwany przez cały rok. W mediach pierwszymi i najbardziej wyczekiwanymi informacjami, niczym z linii frontu działań wojennych, stają się informacje z linii frontu kwitnienia wiśni. Jest to najbardziej gorączkowy czas w roku dla większości Japończyków. W marcu kończy się okres rozliczeniowy, zamyka się doroczny cykl gospodarczy – trzeba sfinalizować wszystkie zobowiązania finansowe, zamknąć budżety. Po tym okresie następuje nagły zwrot – nadchodzi niczym tsunami fala sakury. Japończycy przechodzą ze stanu skrajnego napięcia w stan skrajnego wyluzowania. W ciągu dnia parki, ogrody, skwery, a nawet cmentarze zapełniają się tłumami Japończyków, którzy rozsiadają się wygodnie na matach i foliach w cieniu gałęzi rozkwitłych wiśni, rozkładają kosze z jedzeniem i baryłki z sake. Kontemplacji towarzyszy tworzenie i recytowanie haiku – wierszy mówiących o istocie sakury, wyrażających krótkotrwały dramatyzm przemijającego piękna, odnosząc ten dramatyzm również do ulotności życia.

Krzysztof Muskalski

www.muskalski.pl/foto